Bentley Azzure....
Męczącym falstartem zbliżała się perwersyjna wiosna. Perwersyjna odsłoniętymi brzuchami kobiet i dziewczyn, perwersyjna smakiem truskawek posypywanych cukrem i zapachem bzu. Urokliwa tymi pierwszymi przeziębieniami, kłuciem w uchu i bąbelkami opryszczki na wargach.
W taki oto dzień, w przeddzień moich którychś tam urodzin, siedzieliśmy na tarasie kawiarni Calypso , sącząc kolejne kawki, soki, delektując się ich dopracowanym smakiem, własnym towarzystwem, wartką rozmową, niekiedy szorstką wymianą myśli i słońcem.
Jaskrawym ale jeszcze zimnym. Towarzystwo było nieliczne, ale szalenie dobrane; wartki umysłowo i ciekawy świata stomatolog (25), odrobinę narcystyczna dziennikarka (28) i ja (42). Wygrzewaliśmy się w słońcu wszyscy troje jak kocięta, mrużąc oczy i łapczywie rozmawiając.
Wyposażeni w dwa Nikony, zbrojni w wielogigabajtowe karty pamięci, seriami pstryknięć dokumentowaliśmy siebie nawzajem i otaczający nas matrixowy świat. Zaczęliśmy rozmawiać o kraju, o ludziach, o ich specyfice i złodziejach aut. A skoro o złodziejach aut, to o sensacji ostatnich dni – kradzieży auta Bentley Azzure w kolorze białym, za okrągły milion złotych. Oczywiście zaczęliśmy wietrzyć spisek, że ta cała kradzież to pic, który ma zwrócić uwagę ludzi, którym się już w dupie przewraca, na to, że jest na rynku tak ekskluzywna marka?
W pewnym momencie, wpadłem na pomysł, żeby kupić biały plastikowy modelik takiego auta, rozebrać go, porobić zdjęcia w skali makro i wystawić na Allegro.pl. Oczywiście w dziale samochody->osobowe-> bentley-> części. Zaś opisać to chciałem tak:Części do Bentley Azzure, podłoga, pas przedni, błotniki, drzwi prawe i lewe, (białe, raczej do przemalowania) deska rozdzielcza, elementy zawieszenia sprzedam. Posiadam też silnik (mały przebieg) tel. kom. 8876625. Aukcja grzecznościowa, prosić Włodka.Całość ozdobiłbym makrofotografiami z telefonu komórkowego, które dzięki temu były by nie do odróżnienia od oryginału.
Ubawiłem się setnie swoim nieco happeningowym pomysłem, ale nagle moi rozmówcy spoważnieli. Stomatolog powiedział poważnie: „nie rób tego! Narobisz sobie kłopotów! Z nimi (z policją) nie ma żartów! To będzie się ciągnęło za tobą pięć lat. Nie zwracaj na siebie ich uwagi! Nie rób tego! W jednej chwili beztroski czar poranka prysnął! Dziennikarka pochyliła się nad stołem i ściszonym głosem opowiedziała nam historię policyjnej pomyłki, od której zdrętwiałem. Zrozumiałem, że moi towarzysze poranka nie żartują.
Dotarło do mnie, że wcale nie partycypujemy w demokracji na jej podstawowym poziomie. Nie zdążyliśmy nią przesiąknąć. Demokrację rozumiemy jako chorą wolność konsumpcji. Prawo do posiadania Skody Oktawii na raty, mieszkania na raty, plazmowego telewizora na ścianie , 500 kanałów kablówki, trzech kochanek i całodobowych skrobanek bez zbędnych pytań. Internet szerokopasmowy nie wchodzi niestety w skład tego podstawowego pakietu.
Ale... Gdy tylko poczujemy odór władzy, popadamy w odrętwienie niczym myszy wrzucone do terrarium pytona.
Tak samo zresztą , jak nasi rodzice drętwieli, na widok zakładowego kolaboranta - Towarzysza Szmaciaka, a nasi dziadkowie srali ze strachu w spodnie na widok fornala z NKWD z nagantem za paskiem.
Taak, jedno pokolenie to za mało, ale może nasze
dzieci będą z tego strachu wyzwolone?
Może będą?A może nie?
Nie sądzę.....
frycz.pl



Mimo tej całej wolności.
Jakże mocne bezpieczniki ( a raczej blokady) udało się nam założyć?
Ostatnio łaziliśmy po sztolniach uranowych w Kowarach; chcieliśmy sprawdzić radiometry (jeden z Bundeswehry, drugi z Armii Czerwonej). Bardzo miła Pani przewodniczka stężała widząc, jak Torpeda macha sondą po stropach. Rzekła, ze należałoby poinformować przed wejściem do sztolni, że wchodzimy z takim sprzętem.
Zdębiałem.
Później chyba się zreflektowała i miło i kompetentnie pogadaliśmy; oprócz zagrywek "pod turystę" posiadała masę rzetelnej wiedzy.
Czuliśmy coś w rodzaju nabożnego strachu innych turystów, którzy nas oglądali. "Panie, to nie zakazane???"
Jakież bezpieczniki nam pozakładali?